Jak Google ocenia strony – 4 zasady

Pod koniec 2015 Google wypuścił zaktualizowany dokument (wewnętrznych) wytycznych dla osób oceniających jakość wyników wyszukiwania. Innymi słowy, podzielił się wskazówkami, co jest ważne dla wyszukiwarki – istotną wiedza dla właścicieli stron i marketerów internetowych. Dokument ma 160 stron, zawiera sporo przykładów, dlatego zachęcam do samodzielnej analizy.

google

Wersja mobilna

W obecnych czasach strony po prostu muszą być dostosowane do urządzeń mobilnych – od pewnego czasu to właśnie takie serwisy Google promuje w wynikach wyszukiwania. Wiele firm myśli już „mobile first”, co cieszy (i niesie za sobą całą falę zmian i okazji rynkowych)!

Jeśli Wasze serwisy nie są jeszcze „mobajl” – zmieńcie to jak najszybciej.

Strony typu YMYL (Your Money or Your Life)

– Dotyczące zdrowia, medycyny, diety, leków, strony zakupowe, o finansach, podatkach, inwestowaniu, sklepy internetowe, strony prawnicze etc.

Google zwraca uwagę na to, że strony dotyczące naszego zdrowia lub pieniędzy muszą spełniać wysokie standardy, ponieważ np. wprowadzenie czytelnika w błąd może go sporo kosztować. Każdy może założyć szarlatańską stronę ;), a Google – jako ten „nieczyniący zła” – chce nas uchronić przed ew. skutkami.

Ważne jest to, że wg Google-a każda strona umożliwiająca zakup czegoś jest stroną typu YMYL – transakcja i dane użytkownika muszą być zatem odpowiednio zabezpieczone.

EAT (Expertise, Authoritativeness, Trustworthiness)

– Czy strona jest wystarczająco dobra merytorycznie? Czy posiada autorytet? Czy jest warta zaufania?

Google chce promować te strony, które niosą ze sobą wartościową treść, cechują się wysokim poziomem merytorycznym, a stąd – zbudowały sobie wśród użytkowników pozycję i zaufanie. Możesz to osiągnąć np. współpracując z ekspertami w danej dziedzinie czy budując wokół tematu /marki żywą społeczność (eksperci „wewnętrzni”).

Strony, które opanowały ideę EAT, mają nie tylko większy ruch z wyszukiwarki – istnieje też większe prawdopodobieństwo, że będą polecane z ust do ust. Btw, szacuje się, że 70% całego szerowania treści internetowych odbywa się mejlem!

Design, użyteczność

Sieć nadal pełna jest serwisów brzydkich i trudnych w korzystaniu. Google promuje natomiast serwisy, które – w dużym skrócie – nie utrudniają użytkownikom konsumpcji głównej treści – najczęściej przez wyświetlanie nadmiernej liczby reklam.

Treści uzupełniające

Trzeba założyć, że 100% dopasowanie treści do potrzeb użytkownika nie istnieje. Bardzo rzadko zdarza się, że wchodzisz na jakąś stronę z wyszukiwarki i znajdujesz na niej dokładnie to, czego szukałeś/aś. Dlatego warto zastanowić się, w jaki sposób z tematu A skierować użytkownika do B, jak zachęcić do pozostania w serwisie i zapoznania się z kolejnymi treściami. Elementy mające to na celu Google nazywa treściami uzupełniającymi (supplementary content) i najważniejsze jest, czy elementy te są użyteczne.

Btw, w zeszłym roku, w Berlinie, widziałem wystąpienie szefa Huffington Post, który to już ponad 30% zysku generuje z tzw. native marketingu. Warto przyjrzeć się konstrukcji ich serwisu pod kątem treści uzupełniających.

Uwaga na zbyt dużą liczbę odnośników

Jeśli nie jesteś Wikipedią – nie ma potrzeby, aby na twoich stronach było nie wiadomo ile linków (nawet, jeśli wewnętrznych). Wysokie natężenie linków jest charakterystyczne dla stron „spamerskich” („a nóż kliknie i będą hajsy”).

Serwisy zaniedbane

Można w sieci natrafić na serwisy zaniedbane, na których nie widać moderacji, które są wypełnione spamem. Nawet jeśli zawartość była kiedyś użyteczna, niosła wartość dla użytkowników, to dlaczego mieliby teraz jej ufać, skoro właściciel nie dba o swój serwis?

 

Podsumowując (TL;DR), Wasze serwisy powinny być:

  1. Dostosowane do urządzeń mobilnych
  2. Dobre merytorycznie
  3. Intuicyjne w korzystaniu
  4. Dobrze zabezpieczone

Amen.


Fotka: https://flic.kr/p/5moCVF

3 komentarze do “Jak Google ocenia strony – 4 zasady”

  1. Tomek Lach Styczeń 2016 at 10:55 #

    „szacuje się, że 70% całego szerowania treści internetowych odbywa się mejlem” – a to ciekawe, skąd takie dane? :)

    • Paweł Szczepaniec Styczeń 2016 at 11:27 #

      Widziałem to na którejś prezentacji. Nie mogę tego znaleźć od dłuższego czasu, ale źródło było pro i wiarygodne.

  2. Hubert Styczeń 2016 at 16:02 #

    Najważniejsza według mnie jest porada odnośnie treści uzupełniających. Niby to oczywiste, jednak czasem zdarza się o tym zapominać, a dodanie kilku linków do wpisu już może sprawić, ze użytkownik zostanie dłużej na stronie ;)

Odpowiedz na „HubertKliknij tutaj aby wyczyścić